romanosie.mojabudowa.pl - od 08-04-2010 blog czytało 115812, (wpisów: 267, komentarzy: 3126, obserwuje: 112) |
| Projekt domu: LAPIS 2 | autor: Tomasz Włodarczyk | zobacz budujących | zobacz w IGN Projekt | zobacz w Domfort |
| budynek: wolno stojący, parterowy z poddaszem bez piwnicy | technologia: murowana | miejsce budowy: ok. Sochaczewa |
| Liczba blogów: | 3835 |
| Liczba wpisów: | 64285 |
| Liczba komentarzy: | 243205 |
| Liczba zdjęć: | 190546 |
| Użytkownicy online: | 345 |
...zbliżają się do nas wieeelkiiiimi i jednocześnie woooolnyyyymiiii krokami. Właśnie wykonałam telefon do p. meblarza. I co? I nie będzie u nas jutro - tylko pojutrze, najdalej w poniedziałek lub we wtorek
Wiedziałam, że poślizg będzie. Ale co ja się tam będę denerwować? Nic mi to nie da, tylko znów będę chodzić jak kupka rozedrganego nieszczęścia i burczeć na "boguduchawinnych", którzy mi się pod nogi nawiną
Nie będę i już! ![]()
W każdym razie NASZ blat podobno już jest. NASZ to znaczy ten, który wybraliśmy, a nie ten, który nam zamontowali (to wtrącenie dla tych, którzy nie czytali wpisu o perypetiach kuchennych). Meblarz czeka jeszcze na front do szafki nad mikrofalą. A ja w głowę zachodzę, jak też on poprawi nam szafkę nad lodówką i witrynkę, które nie są tak głębokie jak być powinny? Czyżby przywiózł gotowe korpusy i tylko fronty przełożył? No bo chyba o jakimś sztukowaniu to tu mowy być nie może, prawda? No nic - poczekamy-zobaczymy. Póki co umówiłam się z nim, że dzień przed montażem oczekuję telefonu. Muszę wypakować przecież z szafek wszystko to, co do nich miesiąc temu wpakowałam. Mam nadzieję, że nasza kuchnia nabierze takiego wyglądu (tzn. oprócz lodówki, która ostatecznie nie jest zabudowana), jak na poniższej wizualizacji, do której to niestety nasz pan meblarz sobie w porę nie zajrzał - i stąd te wszystkie buble:

Prace na poddaszu wciąż trwają
Zaczynamy już włączać tam grzejniki: żeby chłopakom było choć trochę cieplej. Na szczęście ciepełko już tak szybko się stamtąd nie ulatnia, więc nie jest to bezsensowne działanie
Radek wczoraj mi mówił, że duża sypialnia jest już w płytach k-g. Z lekkimi obawami czekam na moment docierania - ach ten kurz. Oblukałam sobie troszkę naszą zabudowę schodów i tak sobie pomyślałam, że jak pozatykam pionowe szpary na łączeniu płyt (np. taśmą samoklejącą), a pod progiem położę wilgotny ręcznik - to w sumie pył nie powinien mi się przedostać na dół![]()
No dobrze - na teraz to wszystko
Jeśli wieczorem czas pozwoli, to może cyknę kilka fotek na poddaszu i tę zabudową od "frontu" - to się z Wami zdjęciami podzielę![]()
Buziaki! ![]()
Trzymam kciuki za kuchnię !
Buuuziaki :*
Ja też myślę, że jak tak pozatykasz to będzie dobrze :-) No i czekam na foty :-D
pan meblarz niech sobie nie igra z Tobą i niech robi te meble tak jak mają być!
na wizualizacji są piękne!!!
...wykańczania ciąg dalszy
Na dole zostało nam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia:
- obudowa kominka
- obrzucenie marmolitem "nagich" ścian wiatrołapu
- położenie płytki pod okapem w kuchni
- doprowadzenie do przyzwoitości ścianki z brzuszkami - tak, żeby nie wystawały zza niej meble kuchenne - a potem malowanie caffe latte
- na sam koniec zostawiamy sobie aranżację pokoju dla naszego Bąbelka - gdy tylko się dowiemy, kto będzie mieszkańcem pokoiku wybierzemy farby i stworzymy śliczny, kolorowy pokoik
Mam nawet ambitny plan własnoręcznego malowania misia na ścianie - zobaczymy, czy mi zapał nie minie![]()
A tymczasem Pan Andrzej szaleje z wełną na poddaszu - jest tam coraz cieplej i przytulniej, i wiatr nie ma jak się przedostać, żeby hulać nam nad sufitem!
Dziś wdrapałam się na górę, żeby upamiętnić ten stan: łatwo nie było, bo musiałam się grubo ubrać (Mąż pilnuje, żeby nie powtórzyła się powtórka z grudniowego chorowania) i wtarabanić po schodach zastawionych skrzynkami z warzywami i jajkami (no cóż... schody tymczasowo pełnią rolę naszej spiżarni
- póki to właściwe pomieszczenie nie zacznie wyglądać tak, jak powinno). W każdym razie - fotki są - oto i one:
- duża sypialnia
- widok na garderobę
- sypialnia nad salonem
- korytarzyk
A tak - ze schodów - wygląda zabudowa k-g wejścia na poddasze, która to chroni nas przed chłodem i kurzem
Miałam jeszcze cyknąć fotkę zabudowy widocznej z parteru, ale... zapomniało mi się, a teraz nie chce się mi tyłka ruszyć - więc fotka będzie przy najblższej okazji![]()
Co jeszcze? Ano jeszcze to, że mamy za sobą wybór i zakup oświetlenia
To niiiiic, że nie mamy jeszcze włączników i gniazdek
- najważniejsze, że pozbędziemy się prowizorycznych oprawek i sufity nabiorą nowego wyglądu - na pstryczki przyjdzie czas wkrótce
Część dzienną parteru będą nam oświetlały takie oto zwisy sufitowe
:
Pojedynczy zawiśnie w komunikacji, podwójny w kuchni, potrójny - nad stołem w jadalni, a poczwórny - w części wypoczynkowej salonu (tutaj planujemy jeszcze dokupić dwie białe, wysokie lampy podłogowe). Na razie złożony do kupy został jeden egzemplarz - reszta czeka na swoją kolej![]()
Łazienka i toaleta rozmigotane zostaną za pomocą takich oto kryształków (do których ostatecznie Radek dał się przekonać
):
Nad dużym lustrem w łazience zawisną kinkiety, a na sufitach w łazience i w toalecie - koralikowe plafony:
Rozświetlimy sobie też korytarzyk przy schodach - w którym obecnie panują egipskie ciemności, bo się biedak nie doczekał nawet prowizorki
W tym celu zakupiliśmy oprawki halogenowe - niedługo nastąpi jasność!![]()
Blaty w kuchni oświetlać nam będą trójkąty schowane pod szafkami wiszącymi - montaż przewidziany na "po poprawkach meblarskich", które nastąpić powinny za tydzień - mam nadzieję, że termin zostanie tym razem dotrzymany!
Drzwi wejściowe otrzymały w końcu godną swego wyglądu klamkę![]()
Dziś dojechały wkładki i klucze - które niedługo zajmą przewidziane dla nich miejsce i dopełnią całości![]()
Jak widzicie - dużo pracy już za nami, sporo wciąż przed. Każda wydana złotówka... cieszy, bo mamy tę świadomośc, że "ładujemy" kasę w NASZ DOM!
To jest niesamowite uczucie! Szkoda tylko, że oszczędności tak szybko topnieją - bo w głowie tyle marzeń i planów, że papierki ze znakiem wodnym baaardzo by się nam przydały
No nic - widać to nasze wykańczanie - i w domu, i wokół niego - trochę potrwa, a to oznacza jedno - jeszcze długo tu z Wami pobędę!![]()
Słodkich snów, Kochani!!! :*
Ogromnie jestem ciekawa czy to będzie ten Bąbelek, czy ta Bąbelka :)) Ja przynajmniej trzy razy w tygodniu słucham opowiadań mojej Madzi o takich maluszkach (jest położną) i aż mi się samej chce takiego Misialka przytulić. Nasz Kubuś już jest dużym chłopcem (18.01. będzie miał 3 latka) i już nie pachnie tak, jak takie maleństwo : oliwka i te sprawy.
Oszczędzaj się, pamiętaj. Pierwszy trymestr jest bardzo ważny!
Widzę że też dużo fotek umieściłaś ;-)
Mi się od razu spodobały te lampki z kryształkami :-D
No właśnie, zgodzę się z rysiową oszczędzaj się kobieto :-DDDDD A tak na serio to naprawdę ten 1 i ostatni trymestr są mega ważne. Także fotencje na wysokości pozostaw mężusiowi ;-)
Również jak nie było ścianek nie moglem sobie tego wyobrazic czy te pokoje beda male czy duze. Ale wydaja mi sie duze. Myslalem ze przez te skosy bedzie to gorzej wygladalo :-D
Ciesze sie ze fotorelacja sie podoba :-)
Teraz czekamy na okna ktore maja byc jakos w polowie lutego, a potem elektryk, hydraulik i tynki :-) Normalnie juz sie nie moge doczekac :-) A z żonka mamy taka umowę że ja się zajmuje wszystkim do tynkow a ona potem wykonczeniowką :-)
Wiem etap wykonczenia jest mega fajny, ale potwornie drogi :-(
Oświetlenie, jeśli chodzi o ten pojedynczy zwis mam chyba podobny w kuchni hmmm muszę sprawdzić. Kryształki do łazienki są powalające, czekam na ich efekt końcowy. A teraz wracam do pracy, bo mnie "zabiją" współpracownicy :))**
Chyba czegoś gdzieś nie doczytałam lub pominęłam, choć zawsze czekam na Twoje wpisy z niecierpliwością. W każdym bądź razie gratuluję fasolki. Dbaj o sibie, duzo odpoczywaj i niech fasolka rośnie w brzuszku. Jak sobie przypomnę pierwsze kopniaki, bulgotania, tego się nigdy nie zapomina :). To wspaniały i niezapomniany czas, dla każdej kobiety.
Jeszcze raz gratuluję i to prawda, najpiekniej pachną takie maluszki :))
widzę że nie próżnujecie!!!! ale mam nadzieję, że akurat TY się oszczędzasz!!!! zabudowa kg bardzo pomysłowa, się zastanawiałam jak Wy to rozegraliście, ale jak zwykle głowy Wasze perfekcyjnie sposób obmysliły!!!
lampy super a kinkieciki łazienkowe przeurocze.... jak też planuję pobawić się w kryształki tylko jeszcze nie do końca wiem w którym pomieszczeniu
pod meblami też mamy trójkąty!
a jak Ty się czujesz????
dziękuję za te wszystkie miłe, łaskoczące moją próżność słowa! buziolek
Buziaki :)
Sylwuś, ja Ci gratuluję nominacji na najlepszy Blog Budowlany 2011 :) Trzymam kciuki!!!!
Moi Drodzy! W końcu zebrałam się w sobie i sklecam wpis dotyczący naszych mebli kuchennych
Przypomnę Wam, że montaż kuchni zaplanowany był i uzgodniony z wykonawcą na listopad - w rzeczywistości czekaliśmy na meble ponad sześć tygodni dłużej. No nic - oczekiwanie przebiegało w warunkach cierpliwości na bardzo wysokim poziomie
Ale w końcu zaczęliśmy dzwonić do meblarza i naciskać, żeby meble zostały zamontowane przed świętami. Tak też się stało - meblarz zapowiedział się z montażem w środę, 21. grudnia, na godzinę 09:00 - dotarł po 15:00, siedział do 23:00. Niestety nie mogłam być przy tym doniosłym fakcie obecna, bo... leżałam u Rodziców z gorączką i katarem
Na drugi dzień - wyposażona w pakę chusteczek higienicznych - przyjechałam zobaczyć moją wyczekaną kuchnię. I co? Fronty super - takie jak chciałam
Korpus też - dokładnie ten, który wybraliśmy
Listwa przyblatowa - też nasza
Ale wystarczył jeden rzut oka na blat i.... dosłownie wszystkiego mi się odechciało: BLAT NIE BYŁ TYM, KTÓRY WYBRALIŚMY
!!! Wściekła
, ze łzami w oczach
przekopałam wszystkie pudła z naszymi pakunkami, żeby znaleźć umowę z meblarzem oraz wizualizację, na podstawie której robiona była wycena. Zajrzałam do każdego pudła - i nic!
Umowę i wizualizację wcięło! "Abba fatima - było i ni ma"! No bo skąd mogłam wiedzieć, że - nie wiadomo po jakiego grzyba - wsadziłam sobie teczkę z umowami wszlekimi do pudła opisanego "Kuchnia - łyżki, deski i sztućce"!
Po pół godzinie - w akcie desperacji - zaczęłam otwierać wszystkie pudła i w końcu znalazłam zgubę - w ostatnim możliwym pudle. Patrzę - na umowie jak wół napisane: "Blat: piaskowiec z firmy BIUROSTYL". Dzięki Bogu, że mieliśmy już Internet - szybciutko wbiłam sie na stronkę Biurostylu i znalazłam blat, który był tym moim blatem - a nie tym ohydztwem, które popsuło mi nerwy. Zadzwoniłam do Męża informując go o tym, że blat nie jest nasz. Radek zadzwonił do meblarza i umówił się z nim na następny dzień, celem poprawienia niedociągnięć, których jest dość sporo - o tym, ze szczegółami, za chwilę. Meblarz umówił się z nami, że będzie z samego rana. Nazajutrz przekonałam się, że dla pana meblarza, "rano" nie oznacza tego samego, co dla nas. Dla niego "rano" to dwunasta - gdy do niego zadzwoniłam powiedział, że o tej godzinie będzie. Poprosiłam go, żeby tym razem była to godzina naprawdę realna, żeby nie było jak przy montażu. On na to, że w takim razie będzie między 12:00 a 13:00. Ok. Chwilę potem dzwoni Radek i mówi, że p. meblarz do niego zadzwonił z pytaniem, "czy żonie to się meble nie podobają?", bo on z tonu mojego głosu wyczuł, że coś jest nie tak. Radek mu na to, że to nie jest rozmowa na telefon i że porozmawiamy o wszystkim na miejscu. Tak sie pan meblarz do nas spieszył, że zamiast między 12:00 a 13:00, dotarł do nas kilkanaście minut przed 16:00. Pierwsze moje pytanie do niego brzmiało: "Proszę mi powiedzieć, jak nazywa się kolor blatu, który Pan zamontował?" Otrzymałam odpowiedź, że to piaskowiec - taki ponoć wybrałam! No to ja drążę dalej: "A jakiej firmy?" Pan zagląda pod spód blatu i radosnym tonem obwieszcza: "Kronopol!" No to zadają pytanie-klucz: "Ma Pan przy sobie naszą umowę na wykonanie mebli? Kiedy ją Pan ostatnio czytał?" Po tym pytaniu panu meblarzowi mina trochę rzednie, mówi, że nie wie gdzie ma tę umowę i nie czytał jej już dawno (pewnie wcale), a piaskowiec zamówił taki, jaki... najczęściej mu schodzi
Wtedy wyjęłam nasz egzemplarz i dałam mu do przeczytania, komentarz był jeden: "O k....wa!". Rozmowa od razu była inna - aż strach pomyśleć, co by było, gdyby zabrakło umowy! Meblarz zaczął przepraszać i od razu zapowiedział, że blat zostanie wymieniony na właściwy. A my zaczęliśmy mu wymieniać to, co jeszcze należy - wg nas poprawić - żeby nie skłamać - połowa kuchni jest do wymiany - dla mnie najważniejsze jest to, żeby wszystko zostało zrobione tak, jak było przedstawione na wizualizacji i jak ustalone jest w zawartej umowie.
Cała kuchnia prezentuje się tak:
A do poprawy jest, co następuje:
1. Szafka nad lodówką - jest za płytka i nie stanowi ładnego połączenia z towarzyszącym jej wąskim słupkiem z cargo i butelczarką. Wg meblarza miała stanowić ciąg z meblami wiszącymi na ścianie po prawo - jak sam powiedział: "Nie przemyślał sprawy". Teraz będzie musiał to zrobić, bo... szafka idzie do wymiany na głębszą:
2. Do poprawy jest też butelczarka, którą pan meblarz przewidział na dwie butelki wina, a miały być tu trzy miejsca. Wygląda to jak "ni przypiął, ni przyłatał" - rozmiar otworu, przez który wkłada się butelkę jest dwukrotnie za duży - do poprawy:
3. Szafka nad mikrofalą i piekarnikiem. Podczas montażu okazało się, że... mamy jednak nie standardową mikrofalę i... front ma zły wymiar - powienien być krótszy. Pan meblarz zabrał front ze sobą, obciął mu dół (niwelując w ten sposób "mydełko" u dołu frontu) i przywiózł to coś do zamontowania. A ponieważ wyglądało to bardzo brzydko - front różnił się kształtem od innych - będzie nowy front - tym razem i z zachowanym "mydełkiem", i z odpowiednim wymiarem:
4. Między słupkiem z piekarnikiem i mikrofalą a ścianką z luksferami - jest miejsce na witrynkę. Na wizualizacji wygląda ona tak, jakby miała szerokość słupka - w wszystko gra! Wykonanie jednak wcale nas nie zadowoliło. Po pierwsze - witryna jest o połowę płytsza niż słupek i wysunięta do przodu, żeby fronty stanowiły jedną linię (to oznacza, że miedzy ścianą a witrynką jest dużo pustej, niewykorzystanej przestrzeni). Po drugie - drzwi witryny nie otwierają się na prawo - tylko na lewo - pan meblarz nie wiedział, jak to się mogło stać - witryna do poprawy, więc przeszklenie jeszcze nie jest zamontowane:
5. I największa kiszka - czyli nasz, a właściwie nie nasz, blat. Ten, który wybraliśmy miał być bardzo podobny do listwy widocznej na zdjęciu - a zamontowany - jak widać - jest o wiele ciemniejszy i taki jakiś za bardzo... rzucający się w oczy:
6. Ponadto jest wiele szczegółów, które na pierwszy rzut oka może nie są widoczne, ale my o nich wiemy i nie czujemy się z nimi komfortowo: jakieś odpryski, śruby, które przedostały się na wierzch, maskownica w kolorze białym z PCV przy barku - co nie stanowi ozdoby salonu (będzie zmienione na wenge - takie, jak na frontach), pęknięta obejma przy koszu cargo, krzywo wycięta dziura w maskownicy przy zmywarce (dodatkowo po montażu zmywarki panom zostało dużo "niepotrzebnych" wg nich części w tym uszczelki i metal chroniący spód blatu przed wilgocią, które są niezbędne), brak boku pomiędzy zmywarką a sąsiadującą z nią lodówką. Tutaj jeden z takich kwiatków:
7. Jeszcze jedno! Do poprawy jest też szafka pod umywalkę w łazience - obecnie szufladę można wyciągnąć jedynie do połowy. Jak chce się ją wysunąć dalej to... wypada z prowadnic i... leci prosto na nogi! Będzie to - oczywiście - poprawione.
Także - jak widzicie - kolorowo nie jest, ale muszę przyznać, że po tym, jak pan meblarz zapoznał się z ustaleniami zawartymi w umowie - wszystko przyjął na klatę i obiecał nanieść poprawki. Została spisana reklamacja, podstemplowana przez niego i podpisana przez nas i rzekomo 20-21 stycznia wszystko ma zostać poprawione tak, żeby było zgodnie z umową. Mam nadzieję, że tym razem termin zostanie dotrzymany.
Morał z tej historii jest jeden: UMOWY WARTO PODPISYWAĆ! Tylko nie chowajcie ich potem tak skutecznie, jak ja!![]()
No to życzę również wszystkiego naj naj lepszego, szczęścia, zdrówka, pomyślności, dokończenia tej nieszczęsnej kuchni :) i szybkiego zamieszkania w domku... :*
A co do waszej kuchni, o dzizus, faktycznie lipnie to troszkę wygląda ;/ i nie dziwię się ze domagacie się zmian !! Popieram :) i te zadrapanie też by mi się nie podobało, kupujemy nowe meble więc oczekujemy towaru pełnowartościowego.
Ale Pan chyba nie jest z beznadziejnej firmy, skoro naprawia wszystko to co czego oczekujesz :)
Pozdrawiam i powodzonka.
Wszystkiego najlepszego:) A z całego serca GRATULUJE z okazji cudownej nowiny jaką jest powiększenie rodziny ! :))))
a pan niech lepiej bierze się za te poprawki żeby nie skończyć jak Popiel :)))))
poza tymi poprawkami uważam że kuchnia wygląda super, choć jakoś poskąpiłaś całościowych ujęć i muszę się tylko domyślać:))
a tak na koniec, co w sumie powinno być na początek WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
Widzę i czytam, że niezła przeprawa z tą kuchnią, ale jeszcze dobrze że Pan się nie wymiguje z tego. Mam nadzieję że 21 stycznia pod wieczór napiszesz nam że wszystko jest poprawione i wygląda tak jak chciałaś :-)
Wszystkiego dobrego z okazji urodzinek sto lat bużka:) Pozdrowionka
Będą poprawiać, wymieniać tak długo aż będziecie nie mieli żadnych zastrzeżeń. Inaczej zero kasy! A swoją drogą na co liczy taki meblarz? Że nie zauważycie takich partactw?
A tak w ogóle to może warto mu powiedzieć że jak nie jest czegoś pewien to może trzeba wykonać jeden prosty telefon? .. Wtedy nie było by takich nieporozumień:/ wrrrr
Sylwuś dziękuję za życzenia i jeszcze raz wszystkiego cudnego!! I niech wam się wszystko pieknie wykańcza!! :))) No! .. może z małą waszą pomocą;P
A co do dalszego pisania .. kilkakrotnie chciałam to zrobić .. swojego czasu nawet 'zatrudniłam';) Romeczkę żeby zaciągnęła języka jak się zgrywa bloga bo ja to jestem czarna masa w tem względzie ale jakoś spełzło na niczem;/
A tak serio Sylwuś .. pewnie bym już dawno z pisania zrezygnowała ale tak bardzo uwielbiam do was zaglądać, podziwiać, cieszyć się każdym sukcesem że jakoś to 'zamykanie bloga' mi nie po drodze ;P hihihi ..
W końcu pewnie przyjedzie taki czas .. ale .. jeszcze nie teraz .. jeszcze chwilę popodziwiam wasze budowlane historie:D
Daj znac kiedy to bedzie i wklejej zdjecia calosci jak juz bedzie po wszystkim!
No i przede wszystkim- pamietaj, zeby si enie denerwowac :) bedzie git i juz niedlugo bedziesz mogla bez stresu przypalac pierwsze mleko dla bobaska :)
...jestem!
Kochani! Przepraszam, że tak długo milczałam i uprzedzam - jak zwykle lojalnie - że teraz będę nadrabiać zaległości![]()
Przede wszystkim pragnę Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia na Nowy Rok! Niech będzie dla Was (i dla nas też) jeszcze lepszy, niż ten, który zakończył swoje panowanie! Życzę Wam całego mnóstwa radości i szczęścia, zdrowia (wiem, wiem - banalne - ale jakże ważne) i spełnienia marzeń - nie tylko tych budowlanych! :* :* :*
Miniony rok zapisał się w mojej pamięci, jako rok pełen zmagań, trudów, ale też wielu łez szczęścia oraz marzeń, które się spełniają. To w 2011 Lapis dostał na wiosnę okna, potem była przeprawa z tynkami, jeszcze później posadzki i w końcu rozpoczął się ten długo wyczekiwany przeze mnie etap - WYKOŃCZENIÓWKA!
Oooo! Podczas wybierania, decydowania, zastanawiania się i snucia wizji - byłam w swoim żywiole. Dzielnie towarzyszył mi mój ukochany Mąż! Aż dziw - biorąc pod uwagę mój temperament i Jego upór - że wszystkie decyzje przyszły nam dość łatwo i były zgodne! Rozwodu nie będzie!
W minionym roku mój Tato, który towarzyszył nam na każdym etapie budowy, przeszedł operację, która naprawiła Jego serce. Dzięki Bogu - wszystko powoli wraca do normy i Tata coraz częściej pojawia się na działce, tzn. w naszym domu - bo gdy pachnie obiadem i gorącym ciastem w kuchni - to jest już "dom"
- nie "działka" czy "budowa". Na jesieni - przez sześć długich tygodni walczyłam z kolei o zdrowie naszej psiny, Kai. I ta historia zakończyłą się happy end'em. Koniec roku zapisał się jako czas na tzw. "wariackich papierach" - nastąpił ten wyczekany, wytęskniony przez nas moment - PRZEPROWADZKA do Lapisa! Pakując nasze graty do pudeł cieszyłam się jak dziecko!
Tak długo na to czekałam!
To nic - że wprowadziliśmy się, gdy tak naprawdę mieliśmy tylko łazienkę, kanapę w salonie i ciuchy za szklaną witryną w moim panieńskim regaliku - te "szczegóły" wcale a wcale nie umniejszyły nam radości z mieszkania na swoim! Sama końcóweczka 2011 roku dała nam jeszcze jeden powód do radości! Moi Drodzy! Jest mi niezwykle miło podzielić się z Wami radosną nowiną: w sierpniu nasz dom będzie miał nowego lokatora! Właśnie wtedy swoją obecnością zaszczyci nas nasz wytęskniony i wyczekany Dziedzic albo Dziedziczka!
Nasza radość jest przeogromna - nie można jej chyba opisać słowami! ![]()
No dobrze - to po tym krótkim podsumowaniu minionego roku - czas na małą fotorelację z naszych pierwszych 14 dni spędzonych pod lapisowym dachem![]()
Dzień przed przeprowadzką, czyli dokładnie 16. grudnia, na swoje miejsce trafiły drzwi wewnętrzne - jak za sprawą magicznej różdżki - od razu zrobiło się bardziej domowo:
Tak jak pisałam - jakiś czas mieszkaliśmy bez klamek, ale od jakiegoś tygodnia jesteśmy szczęśliwymi ich posiadaczami - tak się prezentują:
Tutaj widać, jak mój dzielny Małżonek montuje nasze roletki w salonie - zdecydowaliśmy się na odcień caffe latte z delikatnym wzorem:
W sypialni na oknach króluje oczywiście żywa czerwień:
Dwie ściany wiatrołapu nabrały nowego wyglądu za sprawą marmolitu
Dwie jeszcze czekają na obrzucenie. Spieszylismy się, bo tu, gdzie marmolit już jest miała stanąć szafa, ale... oczywiście stanie później, bo meblarz ma opóźnienie Także całości na razie nie pokazuję - na razie tylko mały fragmencik, żeby było widać kolorystykę:
Zamontowano nam też meble kuchnne, ale o tym będzie osobny wpis - bo nie da się w jednym zdaniu opisać tego, co nas spotkało.
Jeśli miałabym wskazać, który moment był dla mnie najbardziej wzruszający, to powiedziałabym, że ten, w którym stroiłam naszą pierwszą choinkę - choć nieduża - prezentuje się przepięknie i ciepłym blaskiem złotych światełek rozświetla nam salon ![]()
- uwielbiam wieczorem usiąść na kanapie z kubkiem herbaty w dłoniach i wpatrywać się w te roziskrzone, choinkowe gałązki:
A od minionego piątku śpimy jak ludzie na naszym nowym łóżku w sypialni - Radek w asyście Taty, który dzielnie podawał właściwe śrubki złożył już szafę, stoliki nocne i łóżko - jest meeeegaaaa wygodnie!
Jeszcze tylko komoda - i cały komplet mebli zajmie swoje miejsce:
I na sam koniec przedstawiam Wam nasz postrach na myszy! ![]()
Koniec z okropnymi trutkami - teraz przed gryzoniami bronić nas będzie Lusia - nowy mieszkaniec naszego domu. Lusia jest kotem po przejściach - do tej pory nie miała lekkiego życia - teraz zadbamy o to, żeby jej brzuszek nigdy nie był głodny i żeby uwierzyła w to, że ludzie mogą być dla niej dobrzy! Uwielbiam słuchać, gdy uspakajająco mruczy. Gdy zasnę w ciągu dnia - po cichutku wskakuje na łóżko i grzeje mi stopy - jak mały, puchaty piecyk. A ponieważ na łóżko nie pozwalamy jej wchodzić - robi wszystko, żeby być jak najbliżej - teraz na przykład robi za ozdobę stolika nocnego
Odkąd odkryła podłogówkę w salonie - wyleguje się na niej całymi godzinami. Jest cudna!
Kochani - na dziś to tyle - jutro postaram się stworzyć wpis o perypetiach z meblami kuchennymi. Buziaki! :*
Dzidziuś ? Super !!! Rewelacyjna wiadomość ! To teraz nie lataj jak oparzona, niech się Maleństwo zadomowi w Twoim brzuszku :)) I niech kocurek uspokajająco Wam mruczy !
Cudowne zakończenie starego i rozpoczęcie nowego roku :)
Piękna choinka, super sypialnia. Dawaj tę kuchnię!
Kochana gratuluje tego najważniejszego!!!:* Teraz proszę uważać na siebie i brzuszek!:)
W domku macie już pięknie! Ciągle nie mogę napatrzeć się na podłogę u Was w salonie. nigdy nie byłam przekonana do płytek, ale już zmieniłam zdanie przez Wasz salon:) Mebelki w sypialnie też bardzo sympatyczne:) No ale ja czekam nadal na kuchnie, bo to lubie najbardziej i dla kobitki to chyba najfajniejsze miejsce do urządzania;)
Buziakuje:) i pojawiaj się często, bo uwielbiam Cię czytać!:)hihi
nie dość że tytuł, to jeszcze wiadomość o trzecim serduszku w Waszej rodzinie rozwaliła mnie na łopatki...
....bardzo, ale to bardzo się cieszę!!!!
nawet nie próbuję sobie wyobrazić jak sie czujecie.... tak się w sumie zastanawiam czy Wy jeszcze jesteście w stanie stapać nogami po ziemi... :)))
sypialnia będzie piękna! mebelki w moich kolorach, ściany zresztą też :))
rolety bajeranckie szczególnie te we wzorki... choc w sumie po co Wam one?! powinniście dawać podglądać Wasze szczęście wszystkim!!!!
buziolki
jeju tak bardzo się cieszę!!!!!
A tego kotka to sam bym się bał, więc myszy nie mają żadnej szansy ;-))))
Wszystkiego dobrego :-)
Teraz pokój dziecięcy trzeba zaplanować.Pozdrowienia
Ty mi Kochana opisz lepiej reakcję rodzinki jak im powiedzieliście, że zostaniecie rodzicami??? :)))
Dziękuję za życzenia :)*
Heh Lusia cudowna... Uwielbiam czarnuszki, no i ma bardzo ładne imię hrhr;)
A Wasze wnętrza i klimacik jest świetny. Bardzo się cieszę, że tyle radości macie!:)))
Wzajemnie wszystkiego naj,naj w 2012r :):)
GRATULUJE przyszlego potomka!!!! :)))) normalnie nowina ta sciela mnie z nog!!!! STRASZNIE SIE Z WAMI CIESZYMY i ZYCZYMY ABY DZIDZIUS ZDROWO SIE ROZWIJAL, PRZYSZEDL SZCZESLIWIE NA SWIAT I ABYSCIE RAZEM Z NIM CIESZYLI SIE DOMOWYM ZACISZEM!!!!
SUPER!
:) :) :)
PS: tak przy okazji to powiem szczerze, ze w naszym otoczeniu to juz chyba jakas "choroba zakazna" hihihi :) i wyobraz sobie, ze wiekszosc terminow jest na sierpien wlasnie!!!! :)
pow. użytkowa: 137.1
pow. zabudowy: 132
pokoje: 6 (3+3)
pow. użytkowa: 178.7 m²
pow. zabudowy: 155.8 m²
poddasze: Użytkowe
nachlenie dachu: 45 °
wysokość: 8.4 m
pokoje: 5 (2+3)
pow. użytkowa: 197.1 m²
pow. zabudowy: 210 m²
poddasze: Użytkowe
nachlenie dachu: 37 °
wysokość: 9.4 m
pokoje: 5 (2+3)







